MARATON


fot. Piotr Oleszak.

To nie będzie długi wpis. Przynajmniej nie teraz.

Przede mną start w maratonie, w niedziele podejmę kolejną próbę zmierzenia się z maratonem. Tym razem  w Sevilli.
Mam nadzieję, że to co miało wydarzyć się w Dubaju wydarzy się teraz.
To był dla mnie trudny czas, porażki nie są łatwe. Nigdy takie nie będą. Trzeba tylko nauczyć się je odpowiednio wykorzystywać.
To trudny czas także pod kątem treningowym. Łatwo popełnić błąd.
Mój obecny trening miał głównie na celu utrzymanie tego co udało się już wypracować. Nie był bogaty w objętość. Kilka biegów ciągłych na odcinkach 8-12 km ( 3:28-3;32)
Oraz ,,tysiączki” na prędkościach ponad startowych ( 3:08-3:15 ). Dużo biegania o niskiej intensywności. Gimnastyka oraz szybsze 200 – tki (31-33 sek ).
W dużym skrócie nic szczególnie wymagającego.
Dodatkowo zajęcia w Body Work i trening sprawności ogólnej. Na zakończenie wizyta w Fizjoterapia Biegacza oczywiście w celu sprawdzania ogólnego stanu technicznego.
Zleciało szybko.
Myślę, że ostatnie dni pozwoliły mi utrzymać dobrą dyspozycje i właściwe nastawienie, którego nie brakowało mi również w Emiratach.
Każdy trzymany kciuk to plus tysiąc do szybkości a zwłaszcza do wytrzymałości.
Maraton to 37 km przygotowania do ostatnich 5.